Linkujesz?! A wizerunek?

Polskie prawo, bardzo lakonicznie odnosi się do zagadnienia rozpowszechniania wizerunku. Wiemy, że do rozpowszechniania wizerunku danej osoby, musimy mieć jej zezwolenie, chyba że dotyczy ono wyjątków wskazanych w ustawie. Cały problem tkwi w tym, czym jest rozpowszechnianie wizerunku, ponieważ ustawodawca nie definiuje tego pojęcia. Bardzo istotne jest wskazanie, że zezwolenie jest wymagane do rozpowszechniania wizerunku, a nie rozpowszechnienia (dyskretna różnica). W tym ostatnim przypadku, zezwolenie byłoby wymagane jedynie do pierwszego ukazania wizerunku. Tak jednak nie jest, dlatego też fakt, że ktoś ma zezwolenie na rozpowszechnianie wizerunku danej osoby, nie oznacza, że my również je mamy. Niezwykle ciekawą kwestią są losy rozpowszechnionego wizerunku i jego kolejne formy, związane z nieograniczonymi wręcz możliwościami Internetu.

Powstanie tego artykułu, jak i w ogóle rozważań na temat rozpowszechniania wizerunku w Internecie, zainicjowała lektura wyroku krakowskiego Sądu Apelacyjnego z 20 lipca 2004 r. (sygn. I ACa 564/04). Wyrok wydany przed laty, jednak wydaje się, że w obecnych czasach zyskuje on na aktualności.

Dla rozjaśnienia sytuacji, przytoczę fragment wskazanego wyroku: „Zamieszczenie na stronie portalu internetowego tzw. głębokiego linku (deep link) umożliwiającego użytkownikom tego portalu bezpośrednie (tj. z pominięciem struktury nawigacyjnej strony głównej innego portalu) otwarcie rekomendowanej witryny stanowi rozpowszechnianie wizerunku zamieszczonego na tej witrynie”.

Przez głęboki link, należy więc rozumieć, odsyłacz prowadzący bezpośrednio na konkretną podstronę, na której znajdują się określone informacje (zdjęcia).

Czym dla nas jest głęboki link? - jedną z podstaw aktywności w Internecie każdego z nas!

W ten sposób dzielimy się i udostępniamy naszym znajomym interesujące nas nowości, artykuły, a nawet zdjęcia. Obecnie, jest to podstawa szybkiej komunikacji na portalach społecznościowych.

We wskazanym wcześniej wyroku, Sąd przyznał skarżącej 5000 zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, od właściciela portalu internetowego, w którym znalazł się artykuł z linkiem odnoszącym do podstrony innego portalu, na której była zamieszczona m.in. galeria zdjęć zawierająca wizerunek skarżącej. Sąd doszedł do wniosku, że w tej sytuacji mamy do czynienia z rozpowszechnianiem wizerunku osoby, bez jej zezwolenia. Sąd, uznał taką sytuację za głęboki link, wskazując, że opis zachęcał do obejrzenia tej galerii zdjęć. Mimo, iż definicja „głębokiego linku” jest inna, niż wskazał Sąd, rozumieć ją należy jedynie jako rozszerzenie stwierdzenia o rozpowszechnianiu wizerunku, również na inne sytuacje (np. link do strony z komentarzem zachęcającym do kliknięcia).

Uzasadnieniem takiego stanowiska jest stwierdzenie, że przez umieszczanie głębokich linków, powodujemy większą oglądalność danej strony internetowej, więc również rozpowszechniamy wizerunek w większym stopniu, niż miałoby to miejsce bez naszego linku. Co więcej, linkując pomijamy stronę główną i tam znajdujące się odnośniki. Bardzo szeroki zakres „rozpowszechniania”, co potwierdza Sąd w powyższym wyroku, wskazuje nam jak uważnie powinniśmy „linkować” do stron, na których jest przedstawiony czyjś wizerunek.

Jeżeli zatem okaże się, że rozpowszechniamy czyjś wizerunek, bez zezwolenia tej osoby, to narażamy się na odpowiedzialność majątkową.

Załóż ZA DARMO własne konto

Tweetuj Udostępnij Udostępnij Udostępnij